paryż na weekend wieża

Paryż na weekend – fakty i mity

Uwielbiam odwiedzać europejskie stolice. W każdej z nich szukam swoich miejsc, wąskich uliczek, dziwnych zaułków, murali i ciekawych kamienic. Do większości stolic wyjeżdżałam spontanicznie, nie specjalnie przejmując się kosztami, pogodą, dojazdem z lotniska i całą resztą czynników, wpływających chociażby na koszty. Zupełnie inaczej sprawy się mają z Paryżem.

Paryż na weekend – nie stać mnie na to

Odkąd pierwszy raz byłam we Francji minęło skandalicznie dużo lat. Miałam to szczęście, że odwiedziłam zarówno Lazurowe Wybrzeże jak i wspaniałe Alpy. Nigdy jednak nie było mi po drodze z Paryżem.
Po pierwsze do Paryża trzeba lecieć specjalnie i tylko tam.
Po drugie w Paryżu jest koszmarnie drogo.
Po trzecie noclegi są horrendalnie drogie i daleko od jakichkolwiek atrakcyjnych miejsc więc nie da się nic zobaczyć w weekend.

Z takim przeświadczeniem żyłam całe lata i nie dawałam sobie przetłumaczyć, że warto zweryfikować czy aby na pewno jest tam aż tak drogo jak się wydaje. Moja córka Zocha od dawna marzyła, żeby zobaczyć Wieżę Eiffla i zjeść makaroniki (tradycyjne, bezowe ciasteczka z kremowym nadzieniem, wyglądające jak nasze makowe pieguski ale będące ich totalnym przeciwieństwem).  Postanowiłam sprawić Zośce urodzinową niespodziankę i w przypływie odwagi kupiłam bilety do Paryża dla naszej 4. Zaraz potem oczywiście zaczęłam panikować, że to jednak będzie epicka klapa, bo nie dość że na pewno nic nie zobaczymy to jeszcze wydam równowartość rocznej pensji. Skoro jednak bilety bezzwrotne to cóż było robić – zaczęłam planować.

Przeloty:

Ze względów ekonomicznych – a jakże – wybrałam wylot z lotniska w Modlinie. Ryanair lata na lotnisko w małej miejscowości Beauvais oddalone o jakieś 70 km od centrum Paryża. To bardzo wygodna opcja godzinowo, bo nie trzeba się zrywać z samego rana. Za bilet w dwie strony od osoby zapłaciłam 210 złotych z bagażem podręcznym. Dojazd do Modlina kosztował około 60 złotych w 2 strony, a za parking obok lotniska z dowozem na lotnisko zapłaciłam 35 złotych.
Jeśli leciałabym sama oczywiście wybrałabym wylot z Okęcia rodzimym Lotem albo KLM, których cena za bilet oscyluje wokół 350-400 złotych ale przy 4 pełnopłatnych osobach wylot z Modlina był sporą oszczędnością.

Dojazd z lotniska i na lotnisko w Beauvais:

Kierowca z polskiej firmy

Planując Paryż na weekend z małymi dziećmi wiedziałam, że muszę tak zorganizować plan zwiedzania, żeby po pierwsze jak najmniej czasu tracić na dojazdy, a po drugie maksymalnie ograniczyć konieczność kręcenia się po mieście bez celu. Postanowiliśmy dojechać z lotniska z firmą prowadzoną przez Polaków, która od lat z sukcesem dowożą z Beauvais do centrum Paryża lub pod wskazany adres. Rezerwacji dokonujemy przez stronę internetową TUTAJ wybierając daty, godziny przylotu itp. Cena za dojazd jest stała bez względu na godzinę i wiek dzieci. 13 euro zapłaci każdy, kto chce zostać zabrany z lotniska do Port Maillot – głównego dworca autobusowego zlokalizowanego prawie przy samym Łuku Triumfalnym. Jeśli chcemy żeby kierowca zawiózł nas pod wskazany adres to zapłacimy 19 euro od osoby. Wszystko udało się bardzo sprawnie. Kierowca dzień wcześniej wysłał mi sms z informacją gdzie będzie czekał i jak się nazywa. Po przylocie byliśmy w kontakcie telefonicznym. Firma godna polecenia. Pan świetnie zna Paryż, poruszał się po nim w świetnym tempie i z lotniska dojechaliśmy do celu w godzinę.

Autobusem z lotniska

Drugą opcją jest dojazd oficjalnym autobusem. Bilety aktualnie możemy kupić za 15,90 euro (dorosły), 9,90 (dziecko). Bilet jest ważny przez rok od daty zakupu. Często zdarzają się promocje na przejazdy i cena biletu dla osoby dorosłej spada wtedy do 13,5 euro. Nam zależało na maksymalnej szybkości więc polski taksówkarz był dla nas idealną opcją. Rezerwujemy TUTAJ

Pociąg

Powrót na lotnisko, ze względu na zoptymalizowany plan zwiedzania, zaplanowałam pociągiem. Mieliśmy spory stres, bo nie mogliśmy znaleźć peronu (który notabene był pod nosem) ale ostatecznie wszystko skończyło się dobrze. Bilety na pociąg kosztowały 15,90 euro od osoby dorosłej, a towarzyszące dzieci do lat 12 płacą tylko 1 euro. Z dworca w Beauvais trzeba jeszcze dojechać autobusem (około 10-15 minut). Cena biletu to 1 euro. Autobusy jeżdżą co 30 minut. Bilety możecie kupić wcześniej TUTAJ i wydrukować.

Noclegi w Paryżu – temat rzeka

Jednym z głównych argumentów żeby nie jechać do Paryża były właśnie noclegi. Odkąd podróżujemy we 4, staram się znajdować takie hotel, które dają więcej niż przeciętnie przestrzeni i dodatkowe łóżko. W Paryżu o takie noclegi trudno. Jest oczywiście sporo hoteli, które za 700 złotych za noc zaoferują nam wszystko czego potrzebujemy no ale ja jednak szukałam czegoś tańszego i w konkretnej lokalizacji.

Przeglądając hotele w Paryżu uderzały mnie dwie, charakterystyczne cechy większości: powierzchnia pokoju. Pokoje, a w zasadzie pokoiki mają często 10-15 metrów kwadratowych włącznie z łazienką i nawet przy dwóch łóżkach trudno się po nich poruszać. Druga, znacznie bardziej niepokojąca rzecz to czystość, a właściwie jej brak. Opinie o tańszych hotelach na bookingu i tripadvisorze nie pozostawiały złudzeń: pokoje oceniano jako obskurne, brudne, śmierdzące stęchlizną. Bądź co bądź być w Paryżu, móc oglądać te niezwykłe zabytki i jednocześnie mieszkać w kiepskich warunkach – to zdecydowanie nie szło w parze i chciałam tego uniknąć.

Po przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw i dzięki szczęśliwemu zrządzeniu losu (w paczce z Niemiec dostałam kupon rabatowy na 30 euro do zrealizowania na www.booking.com zarezerwowałam hotel w 19 dzielnicy (na północy Paryża). Mój wybór padł na Novotel Suites Paris Nord 18eme.

Za 4 osobowy pokój zapłaciliśmy 400 złotych minus 128 złotych zwrotu na konto bankowe – wszystko się udało więc nocleg kosztował nas poniżej 300 złotych.

Nocleg w Novotelu – minusy:

Hotel zlokalizowany jest blisko stacji metra: Porte de la Chapelle 12 linii metra, która wiedzie przez ciekawą część Paryża (Pigalle, Montparnasse). To świetna linia przesiadkowa jeśli mamy w planach zarówno Moulin Rouge jak i chociażby okolice nad Sekwaną. Z metra do Hotelu dojdziemy w maksymalnie 7 minut. Okolica zamieszkała jest w dużej mierze przez Afroamerykanów.
Czas wspomnieć o pierwszym minusie hotelu. Sama lokalizacja jest świetna, dotarliśmy do hotelu ze ścisłego centrum w 15 minut metrem ale żeby dojść ze stacji do hotelu musimy pokonać trasę przez prawdziwe, olbrzymie koczowisko bezdomnych. Nie jest to jakieś tam kilka namiotów i parę smętnych osób. To setki mieszkańców, z setkami namiotów mieszkających wśród walających się śmieci, potłuczonego szkła. Nie mając świadomości jak bardzo ekstremalne będzie to przeżycie wracaliśmy do hotelu po 21. Czuliśmy się bardzo nieswojo. Czy czuliśmy się zagrożeni? Co dziwne – nie. Wydaje mi się, chociaż pewności oczywiście nie mam, że hotele zlokalizowane w okolicy koczowiska mają jakąś niepisaną umowę ze swoimi „sąsiadami”, że mają nie zaczepiać turystów. Pomimo później pory i kilku ekstremalnych widoków (strzykawki w rękach, bójki, załatwianie potrzeb fizjologicznych na ulicy, leżący na chodnikach ludzie) przeszliśmy zupełnie nie zaczepiani, nikt nie powiedział do nas ani słowa. Byliśmy z dwójką dzieci więc stres był spory. Rano byliśmy świadkami solidnej bójki z kijami w rękach więc też wrażenia niezbyt pozytywne.

Czy wróciłabym do Novotelu? Tak.

Dlaczego? Jak to możliwe, że pomimo takiego otoczenia hotel mnie nie zniechęcił? Odpowiedzi jest wiele. Po pierwsze zgodnie z tym co pisałam wyżej nie czułam się zagrożona. Wejście do hotelu jest pilnowane przez uzbrojonego ochroniarza, który drzwi otwiera tylko gościom hotelowym. Po drugie standard hotelu i pokoju jest wysoki. Pokój jest duży, wygodny, czysty, z  lodówką i czajnikiem (i zestawem moich ukochanych herbat kusmi). Łóżka więcej niż wygodne, internet śmigał wspaniale, a obsługa dwoiła się i troiła, żeby spełnić nasze oczekiwania. Warto oczywiście przemyśleć czy będziecie czuli się komfortowo wracając do hotelu i z niego wychodząc. W przypadku wyjazdu we dwoje pewnie wybrałabym inny hotel ale podróżując we czwórkę wybór jest znacznie bardziej ograniczony i ceny w przypadku Paryża mocno zawyżone.

Logistyka – z której strony ugryźć Paryż

Paryż to miasto dość kompaktowe i nie trzeba jechać 15 km z miejsca do miejsca marnując na to mnóstwo czasu w korkach żeby zobaczyć największe jego atrakcje. Sprytna logistyka pozwoliła nam zobaczyć wszystko co chcieliśmy i nie czuliśmy się  przy tym przytłoczeni. Na szczęście mieliśmy czas na relaks, dobrą kawę w knajpce i niespieszny spacer wąskimi uliczkami.
Poniżej znajdziecie moją propozycję na zwiedzanie Paryża jeśli jedziecie na 2 dni lub krócej.

Zwiedzanie rozpoczęliśmy w Port Maillot. Tutaj zatrzymuje się autobus z lotniska Beauvais. Postanowiliśmy wypożyczyć hulajnogi elektryczne żeby uatrakcyjnić dzieciom zwiedzanie. Dookoła dworca zlokalizowanych jest mnóstwo punktów z których możemy zabrać hulajnogę więc już po kilku minutach byliśmy gotowi na wycieczkę.

paryż na weekend łuk

Etap I: Port Maillot – Łuk Triumfalny:1 km

Ten krótki odcinek mający jakieś 1100 metrów można z powodzeniem przejść na piechotę. Trasa wiedzie wzdłuż ładnych kamienic i spacer nie powinien zająć więcej niż 15 minut. Na hulajnogach pokonaliśmy ten odcinek w jakieś 5 minut (sporo czasu zajmuje lawirowanie w tłumie, a akurat na tym odcinku nie ma drogi rowerowej).

Paryż na weekend etap 1

Nikogo na pewno nie trzeba przekonywać, że warto zobaczyć Łuk Triumfalny. Robi ogromne wrażenie na żywo ale nie jest wdzięcznym tematem zdjęć. Warto pamiętać, że stoi on na środku ogromnego ronda, wszędzie kłębią się turyści i przemykają samochody i autobusy. To na prawdę zatłoczone miejsce w Paryżu więc po kilku chwilach warto ruszyć dalej.

Paryż na weekend wieża eiffla

Etap II: Łuk Triumfalny – Pola Elizejskie – Wieża Eiffla: 2,5 km

Paryż na weekend Łuk Triumfalny Wieża Eiffla

Od Łuku Triumfalnego ruszamy Polami Elizejskimi w stronę Wieży Eiffla. Tutaj przeszliśmy pierwszy konkretny chrzest bojowy w kategorii: slalom w tłumie. W tej okolicy jest strasznie tłoczno. Warto poszukać w aplikacji dobrej zastępczej drogi z drogą dla rowerów. Wtedy mamy pewność, że uda nam się w miarę szybko pokonać ten piękny ale mało wdzięczny odcinek trasy. Przyjemnie zaczęło się jechać jak zniechęceni skręciliśmy w jedną z bocznych uliczek i zachęcam to poznawania Paryża właśnie w ten sposób. Nad Sekwanę z pięknym widokiem na Wieżę Eiffla dotarliśmy po około 20 minutach. Spacer może zająć nieco dłużej ale jest tego wart. Spacer wzdłuż Sekwany jest tego wart.
To co zaskakuje w Paryżu to skala. Odległości między atrakcjami nie są przesadne ale już same „atrakcje” są znacznie większe niż się spodziewałam i tak Pola Marsowe objeżdżaliśmy z 10 minut, a dojazd do samej Wieży gdy wydała się być tuż tuż kolejne 10. Pod samą Wieżą nie spędzaliśmy specjalnie czasu – robi ona znacznie większe wrażenie z perspektywy.

Na mapce jest opcja trasy dłużej i krótszej w zależności od naszej kondycji i czasu który mamy do dyspozycji. My wybraliśmy krótszą trasę.

paryż na weekend sekwana

Etap III: Wieża Eiffla – Notre Dame: 5 km

Paryż na weekend Wieża Eiffla Notre Dame

Ten odcinek był świetnie przystosowany dla hulajnóg ale odległość już znacząca. Można byłoby ten odcinek pokonać szybko metrem, no ale minusem jazdy metrem jest absolutny brak widoków. Nam zależało żeby zobaczyć jak najwięcej i nasycić oczy niezwykłą architekturą z której Paryż słynie. Zwłaszcza, że nasza wycieczka od początku nosiła znamiona Paryża na weekend, a nie tygodnia w Paryżu. Po drodze mamy okazję zachwycić się nie tylko Muzeum d’Orsay czy Muzeum Rodin’a ale też niesamowitym widokiem na Luwr i jego słynnych sąsiadów po drugiej stronie Sekwany.
Kiedyś Notre Dame na pewno by nas zachwycił zwłaszcza, że dotarliśmy w jego okolice gdy zaczynało zachodzić słońce. Niestety jak wszyscy wiedzą Notre Dame na razie bardziej straszy i przygnębia niż cieszy oczy. Żal jest tym większy, że ten niesamowity budynek aktualnie otoczony jest paskudnym, metalowym płotem. Widok smutny i przytłaczający, bo kupując bilety Notre Dame był jeszcze cały i „zdrowy”.

Cała trasa wzdłuż Sekwany ma specjalną ścieżkę asfaltową, po której świetnie jedzie się na hulajnogach.

Paryż na weekend luwr

Etap IV: Notre Dame – Luwr (2 km)

Paryż na weekend Notre Dame Luwr

Hulajnogi porzuciliśmy przy stacji metra Point Neuf. Stąd już tylko kilka kroków do najbardziej moim zdaniem oszałamiającego wielkością i przepychem zabytku w Paryżu (pomijając Wersal rzecz jasna): Luwru. Spacer był ogromną przyjemnością, a obejście Luwru zajęło nam niespodziewanie dużo czasu. Nie, nie mówię tu o wchodzeniu do środka i oglądaniu obrazów. My 15 minut szliśmy dookoła budynku z zewnątrz. To niewyobrażalny kolos. Piramida, która stoi w środkowej części placu, fontanny wokół który kręcą się ludzie z całego świata to trzeba przeżyć. Zaraz obok Luwru jest słynny Łuk Triumfalny mini i wspaniałe ogrody Tuileries. Świetne miejsce na piknik lub krótki przystanek. My nie mieliśmy czasu na takie luksusy więc zadowoliliśmy się przystankiem przed Luwrem. Usiedliśmy sobie jak setki innych osób przy fontannie i zachwycaliśmy się tą wspaniałą chwilą. Tutaj poczułam, że wreszcie jestem w Paryżu, poczułam niezwykłość tego miasta, jego magię. To była wyjątkowa chwila.

Paryż na weekend sekwana pałac

Etap V: Luwr – Jardin du Palais Royal – stacja metra Bourse

Paryż na weekend Luwr metro do hotelu

Ostatni etap naszego zwiedzania tego dnia był kompletnie spontaniczny. Sprawdziliśmy jak dotrzeć z okolic Luwru do naszego hotelu i gdy okazało się, że po drodze mamy jakieś piękne ogrody i Pałac postanowiliśmy przejść 2 staje metra na piechotę. Decyzja była słuszna. Królewskie Ogrody zlokalizowane 650 metrów od Luwru to wieczorem miejsce tętniące życiem. Pełno tutaj knajpek, wszędzie spacerowicze i rodziny spędzające wspólnie czas. To co zachwyciło nas ponadto to kawiarnie i restauracje oraz małe sklepiki w wąskich przejściach między kamienicami. Trafiliśmy tam przypadkiem ale jeśli będzie mieli okazję koniecznie się tam wybierzcie.

Powrót do hotelu:

Dojazd do hotelu zajął nam około 15 minut z zakupem biletów i przesiadką. Cały powrót zajął nam pewnie mniej niż 20 minut co było miły zaskoczeniem. Zjedliśmy szybką i zdrową (pizza na telefon) kolację i poszliśmy spać. Drugi dzień zaplanowaliśmy na tyle intensywnie, że mieliśmy nadzieję, że uda nam się wszystko równie dobrze zorganizować.

paryż na weekend moulin rouge

Dzień 2

Etap I: Hotel Novotel – Moulin Rouge (przejazd metrem, max 15 minut) i spacer ok. 1,5 km

Paryż na weekend Montmartre i inne atrakcje

Do Moulin Rouge, który jest obowiązkowym przystankiem wszystkich wizytujących Paryż dotrzemy z hotelu w kilkanaście minut metrem. Stąd już tylko kilkaset metrów wąskimi uliczkami pełnymi knajpek i klimatycznych sklepików do słynnego Montmartre’u. Sama okolica Moulin Rouge w dzień nie jest specjalnie okazała. Pomiędzy pasami ruchu stworzono przyjemny, zacieniony deptak który niestety traci sporo przez wszechobecny zapach uryny. Wystarczy wejść w którąkolwiek wąską uliczkę wiodącą pod górę w stronę w znanej na całym świecie dzielnicy artystów (wspominany wyżej Montmartre) a klimat i zapach zmienia się diametralnie. Tutaj pachnie genialnie: pieczywem, dobrą kawą, naleśnikami i owocami. Jest głośno, przy ulicy stoją dziesiątki stolików przy których pomimo wczesnej pory siedzi mnóstwo turystów i Paryżan. Wolnym krokiem błądziliśmy przemierzając uliczkę po uliczce aż dotarliśmy do celu naszego spaceru: Sacre Coeur.

paryż na weekend sacre coeur

Etap II: Sacre Coeur – Place du Tertre – Gare du Nord (2 km)

Paryż na weekend Sacre Coeur i Gare du Nord

Ostatni odcinek naszej trasy był moją prywatną podróżą sentymentalną. Był też realizacją kilku marzeń Zosi.
Niesamowita atmosfera Montmartre’u i niebywałe piękno Bazyliki Sacre Coeur (tłum. Bazyliki Najświętszego Serca) wydawała się udzielać wszystkim turystom. Ludzie spacerują tu powoli, uśmiechają się, jest jakoś tak miło. My też przestaliśmy się spieszyć. Czułam się jak wiele lat temu, gdy często zdarzało mi się spędzać czas na Krakowskim Kazimierzu. Chociaż odległości nie są tutaj duże i można okolicę zwiedzić w godzinę to dobrze jest zaplanować jak najwięcej czasu na tą okolicę. Jest tego warta!

Paryż na weekend z nostalgią w tle

Moim marzeniem było zobaczyć Sacre Coeur między innymi dlatego, że moja świętej pamięci babcia, która wybrała się w latach 90tych na wycieczkę do Paryża z największą estymą wspominała właśnie to miejsce. Pamiętam jak dziś jej opowieści o połyskującej bieli i zupełnie niepasującej do okolicy rubaszności kształtów bazyliki. Wiele z tego co mówiła jest prawdą. To tak wspaniała budowla, że chociaż wstępnie nie planowałam postanowiłam się wdrapać pod same jej drzwi. Widok na miasta sprzed Bazyliki jest wart trudu, a jak się okazało trud był niewielki.

W okolicy zrealizowaliśmy kolejne punkty programu: odwiedziliśmy lokalną, słynną piekarnię, spędziliśmy czas na kawie w klimatycznej kawiarni, kupiliśmy moim zdaniem ohydne ale według Zośki genialne makaroniki i powłóczyliśmy się powoli otoczeni historią. To było coś!

Powrót na lotnisko

Na lotnisko wracaliśmy pociągiem więc szybkim krokiem pokonaliśmy ostatni kilometr trasy do dworca Północnego (Gare du Nord). Oznaczenie peronów jest tam co najmniej skomplikowane. Na szczęście gdy opanowaliśmy nerwy udało nam się znaleźć właściwy peron (mijaliśmy go ze 2 razy po drodze tylko nie był w ogóle oznaczony) i usiedliśmy w wygodnym, dwupoziomowym pociągu.
Dojazd do miejscowości Beauvais trwał niewiele ponad godzinę. Sprzed dworca odjeżdża za 1 euro autobus na lotnisko (jedzie ok. 15 minut, odjazd co 30 min.). Pociąg o 13:10 okazał się idealny, żeby jeszcze zwiedzić samo Beauvais, zrobić zakupy spożywcze i mieć czas na oddech na lotnisku.

Jeśli czujecie się zainspirowani to niebawem na Instagramie obszerne fotostory z najbardziej urzekających miejsc w Paryżu.

Jedna myśl na temat “Paryż na weekend – fakty i mity

Dodaj komentarz