Pomysł na ferie zimowe – MALTA i GOZO

Trochę ociągałam się z dodaniem tego wpisu, zupełnie nie wiem dlaczego. Pomysł na wyjazd w trakcie trwania ferii zimowych zrodził się dość nagle i nie sądziłam, że ujrzy światło dzienne. Powód był prozaiczny: ceny biletów. Niestety ferie to czas równorzędny z sylwestrem czy świętami, jeśli chodzi o dostępność biletów w dobrej cenie. Z pomocą przyszedł nam Gdańsk, a konkretniej lotnisko, które obsługuje wyloty na Maltę. Udało nam się ustrzelić względnie tanie bilety w idealnym terminie, dzięki temu, że ferie w północnej Polsce są w inny terminie niż w stolicy.

Dlaczego Malta?

Powodów było kilka. Między innymi długość lotu i ich dogodne godziny, temperatura, która na Malcie w lutym znacznie przewyższa 10 stopni (w trakcie naszego wyjazdu oscylowała między 17-22 stopnie w cieniu), zapowiadane słońce i idealny dla naszych potrzeb hotel z all inclusive, które w tym wypadku było warunkiem koniecznym Piotrka 😉

Już na początku zaznaczam, że według mnie Malta jest idealna w każdym momencie poza sezonem, nie tylko w ferie. To wspaniała odskocznia od słoty i mrozu. Jeśli nawet trafimy na deszcz i wiatr to nic – dla mnie nadal było tam pięknie i jestem pewna, że Malta skradnie również wasze serce!

Planowanie rozpoczęliśmy od zakupu biletów lotniczych. Z Gdańska lata na Maltę Ryanair, dojazd do Gdańska jest bardzo wygodny, większa część drogi wiedzie autostradami (udało nam się dotrzeć w niecałe 3 godziny). Rayanair oferuje w cenie 2 bagaże podręczne, możliwość zabrania wózka i fotelika samochodowego. Dokupiliśmy jeszcze bagaż rejestrowany i mieliśmy pewność, że pomimo konfiguracji 2 dorosłych + dwoje dzieci, pomieścimy wszystko bez problemu.

Wybór hotelu, szczególnie w miejscu, w którym się nigdy nie było bywa problematyczny. Warunkiem, który hotel musiał spełniać był: kryty basen, blisko do plaży, bezpłatne wifi oraz co chyba najważniejsze formuła all inclusive – to był jedyny warunek Piotrka;).

Na wyspie, w ramach budżetu, którym dysponowaliśmy, udało nam się znaleźć 2 hotele, które spełniały powyższe warunki. Oba z jednej sieci, oba przy plaży, oba z bardzo dobrymi opiniami.

Ostatecznie zdecydowaliśmy się na DB San Antonio Hotel, w miejscowości Bugibba (Qavra). O tym jak najłatwiej wybrać hotel, gdzie szukać i czym się kierować będziecie mogli przeczytać już niedługo, w nowym, poświęconym tylko noclegom poście:)

Hotel okazał się strzałem w 10.

W ramach ceny mieliśmy wszystko co chcieliśmy i więcej, włącznie z nielimitowanym dostępem do filtrowanej wody, animacji dla dzieci, 2 kolacji a la cart na tydzień i całodziennego wyżywienia od rana do późnej nocy.

Miejscowość St. Paul’s Bay, w której stoi hotel jest świetnie skomunikowana z całą wyspą, która pomimo iż nie jest zbyt duża to jednak drogi są kręte i po górach, a dotarcie do interesujących miejsc na piechotę może być problemem. Blisko hotelu jest zajezdnia autobusowa, z której wyruszają autobusy w każde miejsce na wyspie. My wynajęliśmy samochód na cały pobyt, który mogliśmy parkować bez opłat tuż obok hotelu.

Miejscowość Bugibba i jej dzielnica St. Paul’s Bay, znajduje się w centralnej części wyspy, dzięki czemu zarówno na lotnisko, jak i do większości miast możemy dotrzeć w około 30 minut. Miasteczko jest spore, na kilka pięknych plaż w zatoce, co na Malcie nie jest zbyt oczywiście. W bliskiej okolicy znajduje się wiele mniejszych i większych knajpek, sklepów, jest ogromny plac zabaw, deptak wzdłuż wybrzeża i świetne trasy dla biegaczy. Dla nas miasteczko było idealne. Myślę, że również dla wynajmujących mieszkanie czy apartament byłoby wystarczające, biorąc pod uwagę, że na każdym kroku są sklepy spożywcze włącznie z całkiem dobrze zaopatrzonym Carrefourem.

Co można robić w lutym na Malcie? leniuchować, zwiedzać, kąpać się w morzu, jeść specjały maltańskiej kuchni, będącej połączeniem marokańskich przypraw, maltańskiej miłości do owoców morza i ryb i włoskiej pasty.

W trakcie naszego, tygodniowego pobytu, na Malcie raz padał lekki deszcz, jeden dzień był nieco bardziej pochmurny, 3 dni były piękne, gorące, typowo plażowe. Warto jednak pamiętać, że wieczory są chłodne i cieplejszy sweter będzie konieczny. Towarzyszył nam też spory wiatr ale przyzwyczajeni do zim w Polsce nie śmieliśmy narzekać.

Malta jest niezwykle bogata w zjawiskową architekturę, mnóstwo tu włoskich i tunezyjskich naleciałości. Miasta są zbudowane z piaskowca, ozdobione kolorowymi balkonami, pełno tu kwiatów i zieleni. Wiosną tutaj jest na prawdę pięknie.

Moja lista miejsc odwiedzonych jest dość długa, głównie za sprawą samochodu, który mieliśmy na cały tydzień i typowego dla nas szwędactwa. Jeśli jednak wolisz nieco poplażować i zwiedzić tylko kilka pobliskich miejsc, nie masz samochodu lub po prostu zwiedzanie Cię nie interesuje wybierz z poniższej listy to co jest najbliższe Twojemu sercu.

PLAŻE:

Golden Bay – plaża u podnóży hotelu Radisson. Wydaje mi się, że najładniejsza, ze spokojną, dość ciepłą wodą, znakomicie skomunikowana (przystanek autobusowy jakieś 200 metrów dalej), otoczony z obu stron skałami, ze wspaniałym, brązowym, głębokim piachem. W sezonie zapewne mocno zatłoczona ale za to jest tu całoroczny bar z napojami, lodami i przekąskami. Można właśnie Radisson wybrać jako swój hotel docelowy ale nie polecam. Widok z hotelu jest olśniewający, bliskość plaży zachęca ale w najbliższym sąsiedztwie oprócz plaży i przystanku nic nie ma, nawet najmniejszego sklepu. Najbliższy jaki udało nam się wypatrzeć jest kilka kilometrów jazdy serpentynami.

Birżebbuga – Miasteczko Birżebbuga i jej cudowna plaża Pretty Bay mają prawie same zalety. Jest spokojnie, cicho, piasek jest biały, woda ma niebiański, turkusowy kolor. Ze względu na położenie w zatoce woda jest ciepła i spokojna, no i co ważne płytka. Plaża ma ogromny plus z perspektywy małego chłopca – wielki port vis a vis. Budziło to mój ogromny sprzeciw. Oczami wyobraźni widziałam już te kilometry sześcienne ropy naftowej unoszące się na wodzie. Nic jednak na to nie wskazywało:) Nieopodal jest park, kilka małych knajpek. Największy minus plaży: śmieci. Jako, że plaża jest miejska, nie brakuje tu petów, plastikowych torebek, szkła itp. Przy samej wodzie jest natomiast czyściutko:)

St. Paul’s Bay – wg. mnie kilka zatoczek z plażami to jedne z najładniejszych plaż na wyspie. Są malutkie więc w sezonie na pewno są zatłoczone ale piach jest ciemnobrązowy i gruboziarnisty, woda ma piękny kolor. Plaże są otoczone skałami co pozwala znaleźć cień. Minusy to na pewno spore fale i głazy na dnie. Tutaj woda szybko robi się głęboka dlatego jest to idealne miejsce do nurkowania.

Rozczarowanie jeśli chodzi o plaże przyniosła nam Mellieha. Plaża jest brudna, przy samej ulicy, fale są umiarkowane i nie jest głęboko ale jeśli mam być szczera ta plaża niczym się nie wyróżnia. Drugie, może jeszcze większe rozczarowanie to Gozo. Pod względem plaż wyspa niewiele ma do zaoferowania, zresztą oprócz Dwejra Bay i przyjemniej, prowincjonalnej atmosfery Gozo nas przesadnie nie urzekło. Ile osób tyle gustów.

MIASTA:

Naszym, jak i zapewne większości numerem jeden, podróżujących po Malcie jest Valetta. Samo miasto jest interesujące, przyjemne do zwiedzania i pełne interesującej architektury i wąskich uliczek. Na nas jednak największe wrażenie zrobiła Vittoriosa (Birgu) i Senglea (L’isla). Są to małe, wąskie półwyspy leżące na przeciwko Valetty, będące perłami architektury i Valettą w miniaturze. Z Valetty możemy się tam dostać autobusem, warto jednak wziąć pod uwagę korki, bo półwyspy mają jedną, wąska drogę, a ruch jest spory.

Miastem, które jest równie piękne i mogłabym choćby dzisiaj znów zagubić się w jego wąskich, malowniczych uliczkach jest Mdina i Rabat. W Rabacie znajdziemy wszystko co może nam się kojarzyć z Maltą. Jest tutaj mnóstwo wąskich, krętych uliczek, domy i fortyfikacje są w kolorze piasku, okna pomalowane na wszelkie odcienie niebieskiego, nie ma tłumów i czuć angielski klimat, co sprawia, że Rabat musicie koniecznie odwiedzić.

Przed wejściem na teren fortyfikacji jest ogromny plac zabaw, ławki pod palmami, toaleta, można też umyć ręce. Tuż obok jest parking, na którym można bezpiecznie zostawić samochód, chcąc zwiedzić miasto. Jest ono na tyle małe, że można to zrobić na piechotę.

Dingli Cliffs – może to nie miasto ale jest to konieczny przystanek na zwiedzaniowej mapie. Chociaż dojazd z północy wyspy wydaje się nieco kłopotliwy to nic bardziej mylnego. Nie dość, że dojeżdża tutaj zwyczajny autobus, to jest możemy w ramach wycieczki, wybrać się tutaj autobusem wycieczkowym z odkrytym dachem, jakże popularnym na Malcie i Gozo. Warto pamiętać, że poza sezonem, na Malcie wieje silny, zimny wiatr, jeśli zatem zaplanujemy wycieczkę takim autobusem, pamiętajmy o zabraniu ciepłej kurtki i nakrycia głowy.

Koszt takiej wycieczki to 20 euro za osobę dorosłą, 13 za dziecko między 5-15 rokiem życia. Dzieci do lat 5 nie płacą. Kod obniżający cenę o 15% możecie znaleźć tutaj: http://www.maltaigozo.pl/gozo-gozosightseeing-1/

Autobusy są w 2 kolorach: czerwony i niebieski. Warto zanim wybierzemy się na wycieczkę, sprawdzić który przejeżdża przez najbardziej interesujące nas okolice.

Marsaxlokk:

Miasto niezwykle kolorowe, z ogromnym, rybnym targiem. Trudno uwierzyć, że istnieje tyle rodzajów jadalnych ryb i skorupiaków.
Marsaxlokk, to inspiracja dla malarzy i twórców widokówek. To tutaj, w zatoce bujają się kolorowe łodzie rybackie, widać tu również rdzennych mieszkańców wyspy przy pracy. Niezwykłe miasto, które warto odwiedzić dwukrotnie: raz w trakcie trwania targu, który zajmuje całe nabrzeże, jest tu wtedy pełno turystów, jest gwarno i próżno szukać miejsc do zaparkowania. Ta druga pora odwiedzin, przypada na każdy inny dzień i chociaż nam nie był dane, to według opinii miasto dopiero wtedy robi wrażenie. Jest pusto, można wypić kawę w jednej z knajpek z widokiem na zatokę, jest cicho i przytulnie, a jaskrawe kolory budynków i łódek to kwintesencja Malty.

Gozo:

Gozo było na czubku naszej listy do zwiedzenia. Gdyby nie fakt, że udało nam się zobaczyć niezwykłe Azure Window zanim bezpowrotnie runęło do morza, byłabym nieco rozczarowana. Wyspa zdecydowanie bardziej pasuje do spokojnego odpoczynku niż zwiedzania, miasteczka są podobne do tych na Malcie. Jeśli szukacie spokoju i ciszy, Gozo wam to zapewni. Jest tutaj również sporo sklepów, jednak główny kurort wyspy – Marsalform, w połowie lutego był dla nas zdecydowanie zbyt cichy;) Myślę, że w sezonie wakacyjnym jest odwrotnie i może kiedyś jeszcze dam mu szansę na rehabilitację.

Na Gozo dostaniemy się promem z Cirkewwy, do której również docierają miejskie autobusy. Prom na Gozo płynie 25 minut, można zabrać ze sobą samochód.

Ceny przeprawy:

Zwykły bilet dla pieszego, dorosłego kosztuje 4,65 euro w dwie strony. Dzieci płacą 1,15 euro. Samochód z kierowcą to koszt 15,7 euro. Zabranie samochodu na Gozo ma wiele plusów, choćby taki, że w łatwy i szybki sposób może objechać całą wyspę, w ciągu kilku godzin.

Zarówno Malta jak i Gozo są znakomicie oznakowane, nie sposób się na nich zgubić. Pamiętajmy jednak, że na wyspie jest ruch lewostronny i weźmy to pod uwagę wynajmując samochód. Mieszkańcy jeżdżą dość niechlujnie i trzeba brać poprawkę na to, że to oni są u siebie.

Garść porad praktycznych:

  • Malta nie jest przesadnie droga. Ceny są porównywalne do tych w Polsce, zarówno w sklepach jak i w restauracjach, warto rozważyć wynajęcie mieszkania lub apartamentu z aneksem kuchennym.
  • Pogoda jest dość zmienna ale udało nam się w ciągu tygodnia lekko zmoknąć i dość mocno się opalić. Słońce już w lutym grzeje mocno, jest dość silny wiatr, a  morze ma około 18 stopni, porównując z Bałtykiem w szczycie sezonu nie jest to zły wynik.
  • Na Malcie obowiązuje ruch lewostronny, pamiętajmy o tym planując wynajem samochodu. Jeśli się zdecydujemy, najlepiej zrobić to przez internet. My zdecydowaliśmy się na Europcar i jedynym zaskoczeniem na minus, była konieczność zapłacenia za cały bak paliwa, którego nie sposób wypalić na tak małej wyspie, choćbyśmy się nie wiem jak starali;)
  • Na wyspie obowiązuje siesta, w miejscowości, w której mieszkaliśmy trwała od 14-17; możliwe, że w sezonie letnim godziny siesty się zmieniają.
  • Malta jest przyjazna dla dzieciaków. Co krok trafimy na place zabaw, skwery, wszędzie są podjazdy dla wózków, nawet w małych miejscowościach.
  • Na Malcie bez problemu porozumiecie się po angielsku, wcale nie rzadko spotkacie tu również pracujących Polaków. Maltańczycy są bardzo przyjaźni i pomocni, nawet jeśli nie potrafią wam odpowiedzieć zawsze chętnie wskażą drogę na mapie, warto więc pytać.

Podsumowanie kosztów wyjazdu dla rodziny 2+2:

Najważniejsze dla wielu, czyli koszty wyjazdu. Nasza rodzina to dwie osoby dorosłe i dzieci: 2 i 5 lat.

Przelot: cena przelotu dla 4 osób, z bagażem rejestrowanym, z wylotem z Gdańska to 1050 złotych. Dojazd do Gdańska kosztował około 400 złotych.

Hotel: Za tydzień, dla 4 osób, w formule all inclusive, które zapewniło nam wszystko, czego potrzebowaliśmy w trakcie całego pobytu, włącznie z kanapkami, które otrzymaliśmy zaraz po przyjeździe, bo nie zdążyliśmy na kolację zapłaciliśmy: 2 800 złotych, włącznie z opłatą klimatyczną.

Wynajęcie samochodu: kompletny koszt wynajęcia Forda Kuga na 8 dni to 650 złotych. Mieliśmy w cenie paliwo, wszelkie ubezpieczenia, dopłatę za późny odbiór samochodu. Na miejscu okazało się, że dostaliśmy samochód wyższej klasy niż rezerwowaliśmy w tej samej cenie. Foteliki samochodowe zabraliśmy nasze.

Na miejscu wydaliśmy nie więcej niż 300 złotych. Głównie wydatki związane były z pamiątkami, jedną, obowiązkową wizytą w McDonalds, parkingiem w St. John’s i wstępem do muzeum samochodów w St. Paul’s Bay. Hotel zapewnił nam wszystko, za co moglibyśmy płacić w sklepach, a wyspa jest na tyle mała, że wracaliśmy na obiad i ruszaliśmy dalej.

7 myśli na temat “Pomysł na ferie zimowe – MALTA i GOZO

Dodaj komentarz