Wakacje w Lubiatowie zdjęcie tytułowe

Wakacje w Lubiatowie – hit czy kit?

Pełne dwa tygodnie zajęło mi podjęcie wyzwania i napisanie o polskim morzu.
Może to was dziwić, bo w końcu co to za problem napisać o czymś tak oczywistym dla każdego jak wakacje nad Bałtykiem? Dla mnie to jednak spora nowość. To były moje pierwsze takie oficjalne wakacje nad morzem od ponad 10 lat, a poprzedni raz spędzony we Władysławowie wyleczył mnie z tego typu pomysłów.
Co się zmieniło? W zasadzie trudno powiedzieć. Wydaje mi się, że odważyłam się podjąć wyzwanie odczarowania zapamiętanego przeze mnie obrazu trzeszczącego diabelskiego młyna, kramów z badziewiem, muzyki z głośników i śmierdzących fryturą deptaków. Wyzwanie podjęte, wakacje w Lubiatowie zaplanowane.

Jak myślicie co się okazało? Fanfary: Wakacje nad Bałtykiem – hit czy kit?

Wyjazd podzieliliśmy na 2 części. Każda z nich miała swoje plusy i minusy, sporo zalet i całkiem sporo wad. Zupełnie inne odczucie miały moje dzieci, a inne ja. W końcu każdy ma swoje potrzeby. Postanowiłam oddać Bałtykowi sprawiedliwość i przedstawić wam perspektywę mojej 6cio letniej córki Zosi i naszą – starych wyjadaczy, którzy na Bałtyk patrzą z góry.

Część I: Wakacje w Lubiatowie – HIT czy KIT

Od razu zacznę z grubej rury. Moja córka powiedziała, że obok tych wypasionych, drogich i ekskluzywnych wakacji z aquaparkiem te były najlepsze. Te w Lubiatowie, w małej przyczepie kempingowej bez łazienki, u kolegi na działce. Zachwyt i euforia utrzymywała się długo po powrocie. Na pewno sam fakt nocowania w przyczepie był ważny i to, że wreszcie Zosia miała koleżankę, z którą mogła spędzać każdą wolną chwilę. Czy tylko to zaważyło? Podobno nie 😉 Poniżej zestaw subiektywnych achów i ochów mojej córki:

  • Wycieczka meleksem na plażę

    Wakacje w Lubiatowie wymagają sporej tężyzny fizycznej albo zasobnego portfela. Z miasteczka na plażę jest spory kawałek (około 4 km). Z maluchami na piechotę niestety byłoby ciężko. Kwestię dojazdu rozwiązano sprytnie: można wsiąść do autobusomeleksa, który za 4 złote w jedną stronę dowozi leniuchów na piach.

  • Warkoczyki

    Każde dziecko odpoczywające nad Bałtykiem musi je mieć. To coś jak sygnał rozpoznawczy bo nigdzie, prze nigdzie nie robią takich warkoczyków jak te – podobno;). Od 3 tygodni są i wyglądają w sumie dość ładnie. To całkiem nieźle zainwestowane 15 złotych

  • Wejherowo

    Tutaj zaskoczenie. Moja córka zakochała się w Wejherowie. Prawdą jest, że miasto ma sporo uroku. Możemy w nim obejrzeć stary wóz strażacki, na deptaku siedzą fajne, wyrzeźbione dzieciaki, jest fontanna i dziesiątki gołębi na głównym placu. Miasto jest zadbane, niezbyt zatłoczone, warto do niego zajrzeć. Zachwyt wzbudziła również testowana przez nas knajpka ABOGADA w której oprócz pysznego obiadu (w szczególności podobno najlepszej na świecie zupy pomidorowej), zjedliśmy całkiem przyzwoite, rzemieślnicze lody.

    wakacje w Lubiatowie Abogada zupa
    Pyszny krem z marchewki
Wakacje w Lubiatowie Abogada burger
Burger z dobrymi, domowymi frytkami
  • Miękki piasek na plaży

    Coś w tym chyba jest, że piach w niektórych miejscach jest porównywalny z tym na Karaibach. Ten w Lubiatowie jest niezwykłe miałki, jasny, świetnie się z niego buduje, po prostu idealny

    WAKACJE W LUBIATOWIE PLAŻA

  • Parawany, namioty i cała reszta

    Jestem zaskoczona. Dla dzieci parawany to frajda, chowanie się w namiocie plażowym to frajda do potęgi, a te wszystkie dmuchane straszydła wywołują kompletną ekstazę. Inwestycja niewielka, a ile przyjemności

    wakacje w Lubiatowie plaża parawany

  • Wyspa

    W miejscu, w którym codziennie plażowaliśmy, w morzu powstała wyspa. To bardzo częste zjawisko nad Bałtykiem pozwoliło moim dzieciom na szaleństwa w wodzie i stanowiło naturalny falochron. Dzieciaki kąpały się w tej lodowatej wodzie i wcale nie chciały wychodzić. Pilnowałam ich w swetrze 😉

A co ja na to?

Nie kryłam rozczarowania, że za parking przy plaży czyli uprzątnięta z szyszek część lasu kosztuje 4 złote za każdą rozpoczętą godzinę. Łatwo policzyć jak bardzo to kosztowne, szczególnie jeśli ktoś wybiera się na dłużej. Parking jest nadzorowany przez upoważnionych ochroniarzy, a pieniądze….wrzucamy do parkometru. Tak, tak na środku pustego pola stoi dumnie parkometr. Bez komentarza.
Muszę jednak oddać sprawiedliwość, że dzięki dotacjom unijnym teren dojazdowy jest pięknie zagospodarowany. Są alejki rowerowe, fajny deptak dla pieszych, wszystko zadbane. Podoba mi się. Tylko ta cena, trochę przesadzona.

Jedzenie:

Nie jestem fanką ryb. Wiem, że jechanie nad morze i nie jedzenie ryby to grzech. No ja grzeszę notorycznie, bo dla mnie ryba musi ważyć z 200 kg i mieć ości wielkości ręki żeby umiała się przełamać. Zawsze więc szukam miejsca gdzie mogłabym zjeść coś innego. W Lubiatowie był z tym spory kłopot. Najlepsza w okolicy „Złota rybka” oferowała pyszne ryby i tatara z łososia ale niestety pizza była słaba, inne dania odpuściłam. To co pyszne to wędzone ryby. Prawdziwie nadmorski klimat. I znów ten sam minus: ceny. Próbuję sobie wmawiać, że ryba to musi być droga itp. ale dalej nie mam przekonania, czy płacenie za przeciętny obiad z kiepskimi frytkami 40 złotych podany na papierowym talerzu w małej miejscowości ma uzasadnienie. W Norwegii może tak ale w Polsce?

Wakacje w Lubiatowie złota rybka

Wakacje w Lubiatowie ryba

Miła, wspominana wyżej knajpka w Wejherowie ceny miała lepsze, jedzenie było na prawdę pyszne, lokal o wyglądzie restauracji, a frytki robione z ziemniaka chwilę wcześniej. Osy nie latają nad głową, można posiedzieć w miłej atmosferze i zjeść na normalnym talerzu. Marudzę? Wszystko jest dla ludzi. Każdy wybierze co mu bliższe.

Moje spojrzenie na Lubiatowo jest podobne do tego mojej córki. Ta mała miejscowość nie jest zatłoczona, dzięki sporej odległości od plaży nie ma tu nalotu turystów jak w sąsiedniej Łebie. Plaża jest czysta, piasek idealny. Jest tu trochę knajpek, niestety nie powalają jakością, a szkoda. tandetnych kramów na szczęście nie ma, a jedyną ekstrawagancją jest stoisko Pani robiącej warkoczyki. To ogromny plus.

Podsumowanie:

Lubiatowo okazało się bardzo fajnym miejscem na wakacje z dziećmi. Całkiem niespodziewanie uplasowało się całkiem wysoko na mojej liście miejsc polecanych w Polsce. Dzieciaki mają tu sporo atrakcji: jazda konna, przejażdżka meleksem, spacery po lesie, świetne tereny do jeżdżenia na rowerze. Jest mnóstwo dzieci ale jest cisza i spokój, nie ma tłoku, a zagęszczenie cymbergajów niewielkie. Tylko te ceny. Jakoś nie umiem zaakceptować faktu, że przerażają mnie ceny w moim własnym kraju i porównuję je do znacznie niższych cen w podobno drogich Włoszech. Czy wolałabym pojechać do Włoch? np. TU? Na pewno ale moje dzieci już nie są takie pewne 😉

A co na to mój 3 letni syn? No on to się wszędzie świetnie bawi 🙂

Wakacje w Lubiatowie Wojtek

W kolejnej odsłonie na tapetę weźmiemy Juratę! A już niebawem powakacyjne podsumowanie gadżetów!

 

2 myśli na temat “Wakacje w Lubiatowie – hit czy kit?

Dodaj komentarz