mostar-kamienny-most-jak-obraz

Świat 90tych lat – BOŚNIA i jej perły

Nasza zeszłoroczna wyprawa na Bałkany miała jeden, zasadniczy cel, który nazywa się BOŚNIA.
Oczywiście plan zakładał coś innego ale w mojej głowie Bośnia była celem głównym i czekałam na ten dzień, kiedy będę mogła ją zobaczyć, z niecierpliwością.

Dlaczego? Powodów było wiele. Jednym z głównych, był fakt, że Mostar – nieformalna stolica Hercegoviny, w przewodnikach jawiła się jako jedno z najpiękniejszych i najbardziej oszałamiających miast, w tej części Europy. Po drugie sąsiedztwo z nowoczesną już teraz Chorwacją nie wpłynęło na koloryt tego kraju i jego oryginalny, niezbyt europejski klimat. Moje przyspieszone bicie serca wywoływał fakt, że Bośnia nie jest w Unii Europejskiej i, że jest w niej bardzo dużo meczetów. Gdy zebrać wszystkie te zalety to w mojej głowie powstał obraz rajskiej krainy – wszak meczety uwielbiam, a kraje mniej odwiedzane pociągają mnie najbardziej.

DOJAZD:

Jeśli do Bośni nasze kroki kierujemy z Chorwacji, opcji dojazdu jest sporo. My na początek mieliśmy w planie zobaczyć konkurencyjne dla Plitvic, wodospady Kravica w miejscowości Kravica Studenci.
W Chorwacji staraliśmy się jak najmniej korzystać z autostrad. Jeśli również macie taki plan i będziecie jechać drogą nadmorską, to do Bośni możemy wjechać na wysokości wsi Otric-Seoci, na przejściu Cerveni Grm. Jeśli jednak wybierzecie wersję szybszą to autostrada dowiezie nas aż do przejścia Nova Sela. O kosztach na autostradach dowiedziecie się więcej TUTAJ
Gdybym miała jechać po raz drugi, oszczędziłabym czas i jechała autostradą. Po przekroczeniu granicy autostrada ciągnie się aż do wodospadów i można by oszczędzić sporo czasu i spędzić go w malowniczej scenerii.
Oznaczenia w Bośni są bardzo dobre, można dać sobie radę nawet bez użycia mapy, pod warunkiem, że wiemy dokąd chcemy jechać.

mapa-bosnia

BOŚNIA – MIEJSCA WYJĄTKOWE:

Bośnia mnie nie rozczarowała. Nadal myśląc o niej, mam przed oczami ciekawy, malowniczy kraj, z zupełnie odmienną kulturą od naszej, z przyjaznymi ludźmi, bezpieczny i piękny.

KRAVICA:

Wodospady leżą w dolinie, do której trzeba zejść około 20 minutowym, szybkim marszem. Teren jest świetnie przygotowany, nawet z wózkiem można dać radę. Dla odwiedzających przygotowano bardzo duży parking, jest restauracja, kramy z pamiątkami i toaleta.
Jedyną opłatą przy wejściu nad wodospady jest opłata za parking. Wynosi około 10 złotych.
Jeszcze do niedawna również tej opłaty nie było.

Nad wodospadami jesteśmy praktycznie sami. Turystów zapewne odstraszył deszcz i fakt, że dotarliśmy tam około 16.
Widoki są wspaniałe, potęguje je wszechobecna pustka, przeszywana tylko co chwila śpiewem ptaków.
Mamy do dyspozycji kilka punktów widokowych po drodze ale koniecznie trzeba zejść na sam dół. Tutaj jest plaża, na której możemy urządzić piknik, malownicza knajpka z widokiem na wodospad, a chętni mogą się wykąpać. Uwaga: woda jest bardzo zimna.
Pogoda nie była zbyt sprzyjająca ale myślę, że w słoneczny dzień, wodospady muszą prezentować się wspaniale.

kravica-wodospady-bosnia

widok-na-wodospad-kravica-bosnia

MEDZIUGORIE:

Jeśli jesteśmy religijni, to po drodze z nad wodospadów możemy odwiedzić Medjugorje. Droga zajmie nam niewiele ponad 20 minut. Medziugorie to popularny ośrodek pielgrzymkowy w Europie. Miała się w nim objawiać Matka Boska (W Bośni zwana Gospą) 6 widzącym i podobno objawia się do dziś. Te rewelacje są w dalszym ciągu przedmiotem badań więc kościół nie potwierdza i nie zaprzecza. Główne atrakcje tego miasta to kościół do którego pielgrzymują wierni i wzgórze objawień – Podbrdo.
Na nas Medziugorie nie zrobiło większego wrażenia, a lejący deszcz zniechęcił nas do zwiedzania.

MOSTAR:

Bośnia, nieodłącznie kojarzy mi się z Mostarem, a Mostar ze słynnym na całym świecie kamiennym mostem – bohaterem większości widokówek.
Miasto jest wspaniałe. Leży w pięknej dolinie, otoczone porośniętymi zielenią wzgórzami. Mostar dzieli się na dwie części. Jedna z nich to część nowoczesna, z blokami, stacjami benzynowymi, sklepami i firmami, a druga to prawdziwe, stare miasto i okalające je niskie zabudowania. Naturalny podział stanowi rzeka.
W Mostarze warto spędzić 2 dni, a koniecznie poranek i wieczór. Starówka zachwyca zarówno o wschodzie jak i zachodzie słońca.
Jeśli chcemy w Mostarze nocować, mamy wiele opcji do wyboru: pokój u lokalnej rodziny, kilka hoteli, pensjonaty, możemy też w opcji z niskim budżetem znaleźć noclegi przez couchserfing.
My, postanowiliśmy zamieszkać przy samej starówce, w hotelu Eden. Nasza recenzja z pobytu tutaj: KLIKNIJ

Z hotelu na słynny most mieliśmy około 5 minut drogi ale uwaga, bardzo stromej drogi:) Warto wziąć pod uwagę, że większość miejsc noclegowych, zlokalizowana jest na wzgórzach okalających stare miasto. Na starówce możemy poczuć się jak w innym świecie. Wszędzie kamienne posadzki, mnóstwo kolorowych kramów, piękne kamienice, rzeka w niezwykłym, zielonym kolorze i mnóstwo romantycznych knajpek na zboczach. To trzeba zobaczyć.

Na Bośniackiej starówce restauracje nie są drogie. Za obiad dla 4 osób z napojami, w restauracji przy samym moście, zapłaciliśmy 80 złotych. Zamówiliśmy wszystkiego po trochu, a smaki były fantastyczne.

mostar-kamienny-most-jak-obraz

mostar-widok-z-mostu

widok-na-mostar

BLAGAJ:

Blagaj leży około 15 minut drogi samochodem od Mostaru. Warto wpisać go na swoją listę miejsc do odwiedzenia, ze względu na malownicze położenie i niezwykle umiejscowiony klasztor, wyrastający z ponad 200 metrowej skały. U podnóży skały płynie rzeka Buna. W Blagaju oprócz odwiedzenia pięknego klasztoru Derwiszy (wymagane zakryte ramiona u mężczyzn i nakrycie głowy/długa spódnica u kobiet) możemy usiąść w jednej z wielu knajpek i rozkoszować się widokami.
Parking w okolicy klasztoru jest płatny, za cały dzień zapłacimy kilkanaście złotych.

klasztor-derwiszow-bosnia

klasztor-derwiszow-bosnia-widok

MIEJSCA DO KTÓRYCH NIE DOTARLIŚMY:

Tym razem nie planowaliśmy zwiedzania Sarajewa. To bardzo duże i rozległe miasto i warto poświęcić na nie więcej czasu, którego my nie mieliśmy. Dla porządku przejechaliśmy przez nie i po kilku zdjęciach ruszyliśmy dalej.

sarajewo

Neum to drugie miejsce, które nas kusiło ale brak miejsc w hotelach nas zniechęcił. To jedyny obszar z dostępem do morza w Bośni. Warto przemyśleć spędzenie więcej czasu na bośniackiej plaży niż chorwackiej gdyż ceny w Bośni są dużo bardziej przyjazne, a turystów znacznie mniej.

Na następny raz zostawiliśmy również odwiedzenie Etno Village Cardaci, w okolicach miejscowości Vitez. To piękna etniczna wioska, coś na kształt naszej agroturystyki, w wydaniu luksusowym, z ciekawym aquaparkiem, dobrą restauracją i wieloma atrakcjami dla dzieci. Jeśli planujecie dłuższy pobyt w Bośni, warto wziąć tą lokalizację pod uwagę. Zarezerwować może je TUTAJ.

PORADY PRAKTYCZNE:

  • Po pobycie w Chorwacji, Bośnia wydała nam się nienaturalnie tania. Ceny były 2 razy niższe niż w Chorwacji, dotyczyło to również cen paliwa. Warto zatem wstrzymać się z tankowaniem i napełnić bak już w Bośni (cena w 2016 r. wynosiła 3,8 złotych za litr).
  • Trzeba pamiętać, że aby wjechać do Bośni, konieczne będzie posiadanie paszportu oraz zielonej karty pojazdu i międzynarodowe prawo jazdy. O zieloną kartę możemy poprosić naszego ubezpieczyciela. Często otrzymamy ją za darmo. Jeśli o tym zapomnimy, możemy ją wyrobić na granicy. Trzeba jednak pamiętać, że będzie to spory koszt (ponad 15 euro) i biurokracja może nas opóźnić nawet o godzinę.
  • Bośnia to kraj bardzo górzysty, a autostrada jest w zasadzie jedna i ma około 46 km. Koszty przejazdu autostradą możecie sprawdzić TUTAJ.
    Trzeba to wziąć pod uwagę planując podróż. Nasza podróż z Mostaru do Granicy z Chorwacją w Samacu zajęła nam o 2 godziny dłużej niż zakładaliśmy ze względu na wypadek, który zdarzył się na trasie. Drogi w górach są jednopasmowe i każde zdarzenie tworzy wielokilometrowy korek, a podobno wypadków jest sporo.
  • Jedzenie w Bośni znacznie różni się od naszych standardów. Moje dzieci, podchodziły dość ostrożnie do tematu ale okazało się, że smaki ich zachwyciły. Bośniacy mają w swoim menu sporo pieczywo podobnych wyrobów, a oprócz dużej ilości warzyw podstawą diety jest jednak świetnie przyprawione i znakomite w smaku mięso.
  • Stacje benzynowe w Bośni to często małe rodzinne interesy, pamiętające jeszcze lata 90te. Nie na każdej stacji uda nam się zapłacić kartą, warto więc w hotelu zaopatrzyć się w nieco więcej gotówki.
  • Na każdym kroku spotykaliśmy się z ogromną życzliwością mieszkańców. Większość nie zna angielskiego ale ich chęć niesienia pomocy jest tak duża, że nigdzie nie mieliśmy problemu z porozumiewaniem się.

Czy coś nas rozczarowało?

Mnie chyba najbardziej to, że tak mało udało nam się zobaczyć i że tak mało czasu daliśmy sobie w Bośni. Musimy jeszcze tam wrócić, bo oprócz oczywistych miejsc, które tylko musnęliśmy jak choćby Sarajevo, Bośnia ma wiele więcej do zaoferowania. Myślę, że jest to wspaniałe miejsce na zimowy wyjazd na narty. Chociażby do tego, malowniczego kurortu z pełną infrastrukturą, który świetnie opisała Ruda – prawdziwa miłośniczka Bałkanów: KLIKNIJ TUTAJ

W Jahorinie, możemy się zatrzymać w jednym z pięknych kurortów narciarskich, niczym nie ustępujących austriackim czy niemieckim. Oferują one basen, saunę, wypożyczalnie sprzętu, siłownię, dobrą restaurację i parking.
Gdybym mogła wybrać, pewnie wybrałabym jeden z poniższych:

4* TERMAG HOTEL JAHORINA:

APARTHOTEL VUCKO:

HOSTEL RAJSKA JAHORINA:

3 myśli na temat “Świat 90tych lat – BOŚNIA i jej perły

  1. Na Bałkany wracam co jakiś czas. Kiedyś samemu ale teraz z rodziną to wybieram zorganizowana formę. Łatwiej i nie ma problemów z noclegiem 😉 Każdy z tamtego regionu kojarzy Chorwację, bo to był kiedyś typowy kierunek wakacyjny. A inne kraje już nie bardzo. A szkoda. Bośnia jest fajna, Albania bardzo tania i niedoceniana i jeszcze Czarnogóra, którą niedawno odwiedziłem z Wytwórnią Wypraw. 15-sto dniowa wycieczka objazdowa pozwala fajnie poznać ten zakątek. Co prawda poza samą Czarnogórą zobaczyliśmy znów Bośnię (i Sarajewo i Mostar i Kovaci). Nie wiem czy byliście w Czarnogórze ale polecę się tam wybrać. Szczególnie kanion Tary i niesamowicie urokliwy Kotor (i cała zatoka).

    1. Czarnogóra jeszcze przed nami. Jeśli się wybierzemy to na pewno połączymy ją z Macedonią, która bardzo mnie do siebie przyciąga.
      Co do zorganizowanych wyjazdów wszystko jest dla ludzi. Ja nie umiem już docenić walorów takich wycieczek ale wiem, że czasami dużo łatwiej zrealizować program zwiedzania gdy czuwa nad nim ktoś zaznajomiony z miejscem.

Dodaj komentarz